Horyniec-Zdrój – Polanka Horyniecka – Góra Brusno – Werchrata
Zbliża się październik, ale taki dość chłodny, mokry, bez babiego lata… Nasz kolega, Tadeusz, jak zawsze zwołuje wtedy rajdowców stosownym, stylizowanym obwieszczeniem. Szykuje się kolejny rajd pamięci nauczyciela i pasjonata historii Marka Janczury. 14 stycznia minęło już 11 lat od śmierci naszego Kolegi. Ten styczniowy wtorek utrwalił się nie tylko w mojej pamięci.
Zapisuje się kilkanaście osób, przeważnie stali uczestnicy i miłośnicy pieszych wędrówek. Po tygodniu pracy chce się przewietrzyć głowę, wyjść z sobotniej ramy, zapomnieć o codzienności i pomarzyć, by ta chwila trwała jak najdłużej…
Marszruta wiedzie tym razem ścieżką dydaktyczną Góra Brusno, a potem leśnym traktem do Werchraty. Spotykamy się w altance w Polance Horynieckiej, prawie wszyscy zostali podwiezieni do tego miejsca. Jedynie nasza pani psycholog przyszła z Horyńca pieszo w towarzystwie kijków nordic walking – można?
Przed wymarszem krótka odprawa. Ożywają wspomnienia sprzed lat, w duszy czujemy obecność Marka – pewnie patrzy na nas gdzieś zza szarych chmur, które w końcu rozsuwają się jak teatralna kurtyna i na scenę wchodzi słońce! Rozglądamy się wśród poczciwych brzezin za wysmukłym borowikiem, ale tych ledwie kilka, za to o kaniach można powiedzieć, że grzybów było w bród. Wspominamy pierwszy gimnazjalny rajd (uczniowie z rocznika 1986) do Nowego Brusna. Wówczas niektórzy z młodych ludzi cały czas eksplorowali wąwozy, biegnąc niczym Balladyna do chatki Pustelnika – „(…) i górą, i dołem, i górą (…)” żadna utarta dróżka im nie odpowiadała. Z tego powodu zostali zapamiętani! Ile tych rajdów było… Marek zawsze był obecny, lubił młodzież (z wzajemnością) i do wędrówek nie trzeba go było namawiać. To były czasy… Pozostała po nich pamięć i ogromny sentyment…
W Werchracie gościmy u ks. Artura. Przygotowany dla nas posiłek to prawdziwa rozkosz podniebienia. Jeszcze ciasto od naszej koleżanki, kawa – czego można chcieć więcej? Nie czujemy zmęczenia, to był świetny relaks, potrzebny reset po tygodniu pracy. Mogłoby tak być częściej, ale co za dużo… to powszednieje. Mam nadzieję, że za rok znowu ruszymy razem, by tradycji stało się zadość…
Agata Nesterak








